Read Microsoft Word - Inny wiat_2 text version

Gustaw Herling-Grudziski Inny wiat Wtek Ponomarenki (1) Wizie nie uzbrojony w nie przeciwko losowi przyjmowal zaskoczenie jak miertelny cios. W lipcu 1941 roku, w dwa tygodnie po wybuchu wojny rosyjsko-niemieckiej, sam bylem wiadkiem, jak stary kolejarz z Kijowa, Ponomarenko, który przesiedzial okrgle dziesi lat we wszystkich moliwych obozach sowieckich i jedyny wród nas mówil o nadchodzcym zwolnieniu z pewnoci siebie wykluczajc jakiekolwiek obawy, zostal w dniu ukoczenia wyroku wezwany za zon, aby uslysze, e przedluono mu go ,,biezsroczno". (2) Kiedymy wrócili z pracy, ju nie yl, umarl w baraku na atak serca. Dimka opowiadal nam póniej, e wrócil z Trzeciego Oddzialu blady i postarzaly o swoje dziesi przesiedzianych na próno lat i bez slowa poloyl si na pryczy. Na wszystkie pytania odpowiadal ,,yz propaszczaja" i ­ on, stary bolszewik! ­ to modlil si bezglonie zmartwialymi wargami, to bil siw glow o deski pryczy. Umarl midzy czwart a pit po poludniu, kiedy Dimka wyszedl jak zwykle po chwoj i wrztek. Mona si jedynie domyla, co dzialo si w jego sercu, ale to pewne, e oprócz rozpaczy, bólu i bezsilnego gniewu ­ zakradlo si do take uczucie alu za lekkomylne zawierzenie nadziei. Na chwil przed mierci musial jeszcze, spogldajc wstecz na swoje zmarnowane ycie, czyni sobie gorzkie wyrzuty, e. podranil los bezmyln ufnoci. W baraku wicej si slyszalo po tym wypadku slów potpienia ni wspólczucia. Cierpial ­ to prawda ­ ale czy nie byl sobie sam winien? Czy nie igral z ogniem, mówic codziennie swobodnie o zbliajcym si dniu zwolnienia? Czy nie uroczyl wolnoci, zamiast zawierzy pokornie wyrokom przeznaczenia? Nie byl przecie niedowiadczonym nowicjuszem, na wlasne oczy widzial w roku 1936, jak ludzie przecinali sobie yly u rk, gdy o czwartej po poludniu mieli wyj na wolno, a o dwunastej przyszlo z Moskwy rozporzdzenie znoszce system odliczania dwóch dni wyroku za kady dzie stachanowskiej pracy! Sam to opowiadal, miejc si, e zdrowy rozsdek kazal mu zawsze pracowa tylko tyle, ile trzeba bylo, aby dzie policzono za dzie. A teraz?... A teraz nie policzono mu 3.650 dni wytrwalej, uczciwej pracy. Czy nie byla to sluszna za zlekcewaenie praw ycia obozowego? Wtek Pamfilowa (3) W marcu 1941 roku Pamfilow otrzymal wreszcie list od syna. Widniala na nim le przez cenzur zatarta data ,,luty 1940" , szedl wic blisko rok. Sasza donosil, e nie bdzie teraz pisywal przez dluszy czas, bo nie pozwol mu na to pilne zajcia. Ale stereotypowy ustp listu o potnym Zwizku Sowieckim i ,,naszej socjalistycznej ojczynie" mial teraz wicej ni zazwyczaj ognia i koczyl si zdaniem, w którym syn usprawiedliwial i pochwalal nawet aresztowanie ojca jako ,,przejaw historycznej koniecznoci". Pamfilow przymknl oczy i opucil na kolana rce, trzymajc jeszcze kurczowo kartk papieru. Nikt z nas nie powiedzial ani slowa. Có tu bowiem bylo do powiedzenia? Pamfilow, który rozumial tylko, co to jest ziemia i milo ojcowska, nie zrozumialby nigdy tak trudnego pojcia jak ,,konieczno historyczna". Spod jego przymknitych powiek potoczylo si par lez. Potem runl piersi na prycz i wyszeptal cicho: ,,Stracilem syna, umarl mi syn". (4) Nazajutrz Pamfilow nie wyszedl do pracy i z miejsca odeslany zostal do izolatora. Przebyl w nim trzy doby o kromce chleba i wodzie; to go ugilo, bo zaczl znowu wychodzi do lasu, ale nie pracowal ju tak jak dawniej. Wracal z lasu milczcy, obolaly, nie odzywal si do nikogo slowem, a jego ssiedzi z pryczy opowiadali, e której nocy siedzial do póna przy piecu, a wreszcie podnióslszy si z lawki zdjl z szyi woreczek i rzucil go w ogie". Wtek Kostylewa (5) W pewnej chwili, upewniwszy si, e w naszym kcie nikt si nie rusza, odloyl ksik i zdrow rk zaczl odwija banda. Trwalo to par minut, w czasie których raz czy dwa dorzucil do ognia troch drzewa. Przed ostatecznym oderwaniem zeskorupialego okladu od rany spojrzal znowu w naszym kierunku i odrzuciwszy glow w tyl, szarpnl gwaltownie. Zdawalo mi si,

Strona 1 z 5

e patrzy prosto na mnie, ale patrzyl nie widzc; jego oczy przymknly si bowiem nagle i utonly teraz prawie zupelnie za podkurczonymi ku brwiom policzkami, a górne zby przygryzly z bólu doln warg. Nie odwracajc cigle glowy, przybliyl si do pieca i po omacku wsunl odbandaowan rk w ogie. Przez jego cignit twarz przebiegl skurcz bólu, oczy zdawaly si wwidrowywa w glb czaszki, zby pucily doln warg i zacily si ze zgrzytem, a na czolo wystpily wielkie krople potu. W cigu tych kilkudziesiciu sekund zdylem zauway nie tylko jego przeklut drgawkami bólu twarz, ale i rk ­ spuchnit klod, obcignit zniszczon od poparze skór i ociekajc krwi i rop, która skwierczc jak oliwa spadala malymi kroplami na rozarzone do czerwonoci okrglaki Wycignl j wreszcie z ognia, opadl ciko na lawk obok pieca i skloniwszy glow midzy kolana, zaczl lewym rkawem ociera pot z twarzy. Uwolniony od tej strasznej próby, zdawal si teraz rozlunia i rozpra jak kuglarz uliczny, który napiwszy minie ciala, wyzwolil si z krpujcych go, a potem opadl na rodek chodnika niby przekluty balon. (...) ­ Nigdy, rozumiesz, nigdy ju nie bd dla nich pracowal. W pierwszych dniach kwietnia gruchnla w obozie wiadomo, e przygotowuje si etap na Kolym. Dopiero dzisiaj, kiedy przeczytalem ju wiele ksiek o niemieckich obozach koncentracyjnych, wiem, e etap na Kolym byl w sowieckich obozach pracy czym w rodzaju odpowiednika niemieckiej ,,selekcji do gazu". Analogia ta posuwala si a tak daleko, e podobnie, jak do komór gazowych, wybierano na Kolym winiów z wysokoprocentow utrat zdrowia. (...) Nawet wówczas Kostylew nie dal si przekona i obok ,,nacmenów" z ,,trupiarni" byl regularnie co trzy dni jedynym pacjentem w ambulatorium 10 kwietnia wieczorem zawiadomiono go, e jest na licie kolymskiej i nazajutrz rano ma si stawi w lani na ,,sanabrabotk". Przyjl ten cios mnie, ale z pewnym oslupieniem. Wyszeptal tylko cicho: ­ Nie zobacz matki. (...) Nazajutrz wieczorem czekal na mnie u wrót wartowni Dunka. -- Gustaw Josifowicz -- szeptal bezladnie, chwyciwszy mnie za rk ­ Kostylew oblal si w lani wiadrem wrztku. Jest w szpitalu. Nie wpuszczono mnie do szpitala, nie bylo ju zreszt po co. Kostylew umieral w straszliwych mczarniach, nie odzyskawszy do koca przytomnoci. Tym razem zostal zwolniony na zawsze. I cho umarl inaczej ni yl, gdy go znalem i na swój sposób kochalem, do dzi ­ niby symboliczny obraz czlowieka, który przegral po kolei wszystko, w co wierzyl ­ widz go z przekrzywion od bólu twarz i rk zanurzon w ogniu jak ostrze hartowanego miecza. Wtek Gorcewa (6) Czym jest, a raczej czym moe by praca w rkach tych, którzy zechc si ni posluy jako narzdziem tortur, wiadczy najlepiej fakt, e zim 1941 roku w sposób najzupelniej legalny i nieznacznie tylko wykraczajcy przeciwko prawu obozowemu zamordowano prac winia w jednej z brygad lenych. W miesic po moim przyjedzie do Jercewa przyszedl do obozu z wizienia w Leningradzie nowy etap winiów politycznych i dwudziestu ,,bytowików". ,,Bytowików" zostawiono w Jercewie, a politycznych rozeslano do ,,lagpunktów" z wyjtkiem jednego, Gorcewa ­ mlodego, dobrze zbudowanego winia o tpej twarzy fanatyka, który zostal z miejsca skierowany na ,,lesopowal". O tym Gorcewie chodzily po obozie dziwne sluchy, on sam bowiem wbrew utartym zwyczajom nie wspominal nigdy slowem o swojej przeszloci. (...) 7) Którego wieczoru uniosla si nieco zaslona, okrywajca przeszlo Gorcewa. Poklócil si byl o jaki drobiazg z grup ,,nacmenów" w rogu baraku, w ataku furii, jakiej nie ogldalimy u niego dotychczas nigdy, schwycil pierwszego z brzegu Uzbeka za poly chalatu i potrzsajc nim nieprzytomnie, wycedzil przez zacinite zby: ,,Ja takich jak wy basmaczów strzelalem tuzinami jak wróble na galzi!" (...) A wic tlumil powstanie ,,basmaczów" w rodkowej Azji! Nie posylano tam byle kogo, o nie! samych tylko zaufanych, elit partyjn. Jego interwencja w Trzecim Oddziale nie odniosla adnego skutku, nie wezwano nawet starego Uzbeka za zon. Moe dlatego, e mimo woli potwierdzil fakt, o którym nie wolno bylo w Rosji glono mówi? A moe dlatego, e wbrew

Strona 2 z 5

pozorom nie mial za zon monych protektorów, nie chronily go dawne powizania, byl odslonity do ciosu? W kadym razie dla brygady, do której naleal, byl to dobry znak. Chodzilo przecie tylko o to, eby Trzeci Oddzial si do tej sprawy nie mieszal, eby rzucil cho jednego ze swoich dawnych ludzi na pastw zemsty. (8) Okolo Boego Narodzenia przechodzil przez Jercewo etap z Kruglicy do obozów peczorskich. Winiowie zatrzymali si na trzy dni w ,,pieriesylnym", a wieczorami odwiedzali nasze baraki, szukajc znajomych. Jeden z nich, mijajc prycz Gorcewa, zatrzymal si nagle i zbladl. ­ Ty tutaj? ­ wyszeptal zbielalymi wargami. Gorcew podniósl glow, zbladl równie i cofnl si do ciany. ­Ty tutaj? ­ powtórzyl przybysz, zbliajc si do niego wolno. Po czym skoczyl mu zwinnym susem do gardla, przewrócil go na pryczy na wznak, wparl prawe kolano w jego pier i pólklczc tlukl w zapamitaniu jego glow o deski pryczy. ­ Wpadle i ty? ­ krzyczal, wystukujc prawie kade slowo glow Gorcewa. ­ Wpadle nareszcie i ty? Ale palce umiale lama w drzwiach, igly pcha za paznokcie, bi w mord, kopa w jdra, tluc w brzuch... (...) Z górnej pryczy spadl na Gorcewa rozpostarty buszlat, a zaraz potem posypaly si na jego glow wciekle razy elaznego prta. Zrzucil z siebie buszlat i zataczajc si jak pijany, runl w kierunku wlasnej brygady. Nadzial si na wycignit pi i odskoczywszy jak gumowa pilka, potoczyl si dalej, chwiejc si na nogach i wymiotujc krwi. Podawali go sobie z rk do rk, a wreszcie zupelnie ju bezwladny obsunl si na ziemi, objwszy instynktownie glow rkami i zasloniwszy kolanami brzuch. Leal tak chwil skurczony, zmity i ociekajcy krwi jak wypluta szmata. Paru winiów podeszlo do, trcajc go butami. Nie ruszal si. ­ yje? ­ zapytal ten, który go zdemaskowal. ­ Sledowatiel z charkowskiego wizienia, bratcy. Czestnych ludzi bil tak, e by ich wlasne matki nie poznaly. Ach, swolocz ­ zawodzil alonie. Dimka podszedl do lecego z wiadrem chwoi i wylal mu je na glow Gorcew poruszyl si, westchnl ciko i znowu zesztywnial. ­ yje ­ powiedzial brygadier lesorubów ­ ale niedlugo poyje. Nazajutrz rano Gorcew podniósl si ze swego miejsca, zmyl z twarzy zakrzeple plastry krwi i powlókl si do ambulatorium. Dostal jeden dzie zwolnienia. Poszedl znowu za zon i wrócil z niczym. Teraz bylo jasne. Trzeci Oddzial ofiarowal winiom jednego ze swoich dawnych ludzi Zaczla si niezwykla gra, w której przeladowcy zawarli milczce porozumienie z przeladowanymi. (9) Po tym odkryciu Gorcewowi przydzielono w brygadzie lenej najcisz prac: walenie jodel ,,luczkiem". Dla czlowieka nienawyklego do pracy fizycznej w ogóle, a do pracy w lesie szczególnie, jest to pewna mier, jeli go si przynajmniej raz dziennie nie zmienia i nie odsyla do palenia galzi. Ale Gorcewa nie zmieniano. Pilowal codziennie jedenacie godzin, upadajc wielokrotnie ze zmczenia, lapic jak topielec powietrze, plujc coraz czciej krwi, nacierajc sobie rozpalon twarz niegiem. Ilekro si buntowal i ciskal desperackim ruchem pil na bok, brygadier podchodzil do niego i mówil spokojnie: ,,Wracaj do pracy, Gorcew, bo ci skoczymy w baraku". Wracal wic. Winiowie przygldali si jego torturom z tym wiksz przyjemnoci, im dluej trwaly. Mogli go rzeczywicie skoczy w cigu jednego wieczoru ­ teraz, gdy mieli ju pozwolenie z góry. Ale chcieli za wszelk cen przedluy jego mier w nieskoczono, chcieli, by poznal dokladnie to, do czego sam niegdy posylal tysice ludzi. (10) Gorcew próbowal jeszcze walczy, cho musial ju przecie wiedzie, e jego walka jest równie daremna, jak daremna byla niegdy walka jego ofiar na ledztwie. Poszedl do lekarza po zwolnienie, stary Matwiej Kiryllowicz nie zapisal go nawet na list. Odmówil raz wyjcia do pracy, odeslano go na dwie doby do izolatora o samej wodzie, a trzeciego dnia sil wypdzono do lasu. Porozumienie dzialalo sprawnie ­ obie strony dopelnialy uczciwie swoich zobowiza. Gorcew wlókl si codziennie na samym kocu brygady, chodzil pólprzytomny i brudny, gorczkowal, w nocy jczal przeraliwie, plul krwi i plakal jak male dziecko, w dzie ebral o lito. Dostawal trzeci kociol, eby zabawa potrwala dluej; nie wyrabial go wprawdzie, nie wyrabial ju nawet pierwszego kotla, ale brygada nie alowala mu swoich procentów,

Strona 3 z 5

aby podtuczy ofiar. Wreszcie pod koniec stycznia, po miesicu, stracil przytomno przy pracy. Zachodzila obawa, e tym razem nie bd ju mogli nie odesla go do szpitala. Woziwoda, który jedzil codziennie do lasu z ,,primblud" dla stachanowców i przyjanil si z brygad lesorubów, mial go zabra po skoczonym dniu pracy do zony. Wieczorem brygada lena ruszyla wolnym krokiem w kierunku zony, za ni za ­ w odlegloci kilkuset metrów ­ wlokly si sanie z nieprzytomnym Gorcewem. Nie dojechal ju nigdy do zony, na wartowni bowiem okazalo si, e sanie przyszly puste. Woziwoda tlumaczyl si, e siedzial caly czas na przednim zaworze sa i nie slyszal upadku ciala w mikki nieg, usypany walami po obu stronach drogi. Dopiero kolo dziewitej, gdy strielok zjadl kolacj, ruszyla na poszukiwanie zaginionego ekspedycja ratunkowa z zapalon pochodni. Przed pólnoc z okien naszego baraku zobaczylimy na drodze prowadzcej z ,,lesopowalu" ploncy punkcik, ale sanie zamiast do zony skrcily do miasta. Gorcewa znaleziono w glbokiej na dwa metry zaspie nienej, która przywalila jeden ze strumieni ­ musial zawadzi zwisajc nog o barier mostku. Cialo zamarznite na sopel zawieziono wprost do jercewskiej kostnicy. 1. Uzupelnij wykres.

Czlowiek w obozie sowieckim Ponomarenko Pamfilow

Czym si kierowali w yciu? (akapity 1. i 2.) (akapity 3. i 4.)

Co ich spotkalo? (akapity 1. i 2.) (akapity 3. i 4.)

2. Jakie wnioski na temat systemu totalitarnego i jednostki nasuwaj si po lekturze fragmentów dotyczcych wtku Ponomarenki i Pamfilowa? (akapity 1. ­ 4.) a) system totalitarny ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ b) jednostka ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ ........................................................................................................................

Strona 4 z 5

3. Jak mona rozumie pytanie postawione w akapicie 2.: ,,Czy nie byl sobie sam winien"? ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ 4. Udowodnij, e decyzje podjte przez Kostylewa w obozie róni jego los od historii Ponomarenki i Pamfilowa. ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ 5. Z akapitu 5. wypisz pi okrele charakteryzujcych cierpienia Kostylewa. ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ 6. Dlaczego przygotowanie etapu winiów na Kolym przypominalo niemieck selekcj do gazu? ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ 7. Czym moe by praca w obozie sowieckim? Wyjanij na podstawie akapitów 6. ­ 10. ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ 8. Czym zajmowal si i jak funkcj pelnil Gorcew przed pobytem w obozie w Jercewie? ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ ........................................................................................................................ 9. Na czym polegal pakt zawarty midzy wladzami obozu i winiami? (akapity 9. i 10.)

Opracowanie: Jolanta Nazarko, Zespól Szkól Mechanicznych w Rzeszowie

Strona 5 z 5

Information

Microsoft Word - Inny wiat_2

5 pages

Find more like this

Report File (DMCA)

Our content is added by our users. We aim to remove reported files within 1 working day. Please use this link to notify us:

Report this file as copyright or inappropriate

280452